A tak na marginesie – co z tym ojcem?

W książce, o której pisałam poprzednio, autorka cytuje głośną swego czasu matkę-pisarkę Justynę Bargielską: "Dzieci to potężny uzależniacz. We wszystkich innych dziedzinach jesteśmy do zastąpienia, tylko dla dziecka jesteśmy niezastąpione. Można się uzależnić od tego uczucia. (...) Ale gdzież tu wtedy miłość, gdy napawamy się tym poczuciem swojej matczynej wyjątkowości, władzy? Myślę, że to jedna … Czytaj dalej A tak na marginesie – co z tym ojcem?

Samotność matki, czyli ty też zostań matką-feministką. Albo i nie matką, ale chociaż to drugie.

Jak pisałam w poprzednim wpisie, nie odpowiada mi literatura z gatunku "macierzyństwo bez lukru". Owszem, naczytałam się, skąd tego typu dyskurs pochodzi, i z czego to wynika, ale i tak uważam, że publiczne utyskiwanie na swój los nie jest chwalebne, i to wcale nie dlatego, że wierzę w liberalny mit self made mana, który sobie … Czytaj dalej Samotność matki, czyli ty też zostań matką-feministką. Albo i nie matką, ale chociaż to drugie.

Matka? Feministka?

Jakiś czas temu błądziłam po stronach "Krytyki Politycznej" (z którą mam problem, bo niby powinno nam być po drodze, niby ideologicznie się zgadza, a jednak ten styl pisania, to podejście typu: jeśli nie masz trzech doktoratów, w tym jednego z ekonomii, drugiego z gender studies, a trzeciego z filozofii/socjologii/ew. historii, to idź se poczytaj pudelka) … Czytaj dalej Matka? Feministka?

Jacek Kuroń – historia półwiecza.

W okresie, kiedy Kuroń był jeszcze aktywny politycznie, a ja już na tyle świadoma, by to zauważyć, no, coż, ten tego, nie interesowałam się polityką. Ech, młodość górna i durna. Teraz, kiedy sytuacja polityczna w Polsce wygląda, jak wygląda, coraz bardziej interesuje mnie nasza najnowsza historia. Najnowsza, czyli powiedzmy od końca II wojny światowej. Coś … Czytaj dalej Jacek Kuroń – historia półwiecza.

Małe, prowincjonalne biblioteki

Nie ma jak małe, prowincjonalne biblioteki. Biblioteki miejskie, wiejskie, przyzakładowe (istnieją jeszcze takie?), biblioteki mniejszości gdzieś w krajach większości itd. Mimo niewielkich rozmiarów i problemów z dogonieniem literackiego dzisiaj, kryją często prawdziwe skarby. A właściwie to wręcz odwrotnie, nie kryją, tylko wystawiają na pokaz (dla wprawnego oka, co prawda), bo w małej bibliotece łatwiej wyłuskać … Czytaj dalej Małe, prowincjonalne biblioteki

Sołtys wsi Warszawa

"Polityka" (tak, czytam, co innego bowiem czytać w tych czasach?) przyznała swoje "Paszporty", jak co roku. To znaczy, już trochę czasu minęło od tego jakże ekscytującego kulturalnie wydarzenia, ale ja, jak to zwykle, gdzieś w ogonie wydarzeń światowych, zagapiona w jakąś nieistotną kulturalnie kałużę, czy cywilizacyjnie wulgarny obłoczek, nie zareagowałam od razu. Poza tym czytam … Czytaj dalej Sołtys wsi Warszawa