Wospominanija, czyli nadzieja Nadieżdy

"Nadzieja w beznadziei" była jedną z tych książek, które wybłagały pójście ze mną do domu w pewnej Małej Prowincjonalnej Bibliotece. Trudno powiedzieć, co spowodowało, że uległam - czy błękitna okładka ze smutnym pejzażem, sugerującym mroźną, syberyjską zimę, czy tytuł, dość naiwny, przyznać trzeba, ale właśnie tą naiwnością odważny? Dość, że ją przygarnęłam, a potem nie … Czytaj dalej Wospominanija, czyli nadzieja Nadieżdy

Reklamy

Felietonić czy nie felietonić?

Paweł Sołtys, o którym pisałam jakiś czas temu, jednak jakoś wzbudził wyrzuty sumienia redaktorów i decydentów "Polityki", którzy Paszportu mu nie dali, no to w zamian dali mu jedną stronę i felieton. Od jakiegoś czasu stało się to zwyczajem tego tygodnika, że tzw. młodym, obiecującym dają od czasu do czasu jedną stronę na felieton. Decyzja … Czytaj dalej Felietonić czy nie felietonić?

A tak na marginesie – co z tym ojcem?

W książce, o której pisałam poprzednio, autorka cytuje głośną swego czasu matkę-pisarkę Justynę Bargielską: "Dzieci to potężny uzależniacz. We wszystkich innych dziedzinach jesteśmy do zastąpienia, tylko dla dziecka jesteśmy niezastąpione. Można się uzależnić od tego uczucia. (...) Ale gdzież tu wtedy miłość, gdy napawamy się tym poczuciem swojej matczynej wyjątkowości, władzy? Myślę, że to jedna … Czytaj dalej A tak na marginesie – co z tym ojcem?

Samotność matki, czyli ty też zostań matką-feministką. Albo i nie matką, ale chociaż to drugie.

Jak pisałam w poprzednim wpisie, nie odpowiada mi literatura z gatunku "macierzyństwo bez lukru". Owszem, naczytałam się, skąd tego typu dyskurs pochodzi, i z czego to wynika, ale i tak uważam, że publiczne utyskiwanie na swój los nie jest chwalebne, i to wcale nie dlatego, że wierzę w liberalny mit self made mana, który sobie … Czytaj dalej Samotność matki, czyli ty też zostań matką-feministką. Albo i nie matką, ale chociaż to drugie.

Matka? Feministka?

Jakiś czas temu błądziłam po stronach "Krytyki Politycznej" (z którą mam problem, bo niby powinno nam być po drodze, niby ideologicznie się zgadza, a jednak ten styl pisania, to podejście typu: jeśli nie masz trzech doktoratów, w tym jednego z ekonomii, drugiego z gender studies, a trzeciego z filozofii/socjologii/ew. historii, to idź se poczytaj pudelka) … Czytaj dalej Matka? Feministka?

Jacek Kuroń – historia półwiecza.

W okresie, kiedy Kuroń był jeszcze aktywny politycznie, a ja już na tyle świadoma, by to zauważyć, no, coż, ten tego, nie interesowałam się polityką. Ech, młodość górna i durna. Teraz, kiedy sytuacja polityczna w Polsce wygląda, jak wygląda, coraz bardziej interesuje mnie nasza najnowsza historia. Najnowsza, czyli powiedzmy od końca II wojny światowej. Coś … Czytaj dalej Jacek Kuroń – historia półwiecza.